In vitro refundowane przez samorząd

.Nowoczesna inicjuje prace nad projektem refundacji kosztów zabiegów in vitro z kasy samorządu bydgoskiego. We wtorek, 16 lutego 2016 r., poseł Michał Stasiński oraz prof. Wiesław Szymański, współautor pierwszego w kraju programu leczenia niepłodności i były konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii i położnictwa, ogłosili rozpoczęcie prac nad obywatelskim projektem uchwały zakładającej refundację zabiegów in vitro dla mieszkańców Bydgoszczy. Projekt zostanie opracowany w ramach konsultacji, którym przewodzić będzie prof. Szymański i jeszcze w marcu br. trafi do Biura Rady Miasta Bydgoszczy, a potem – pod głosowanie miejskich radnych.

In vitro

Według WHO niepłodność jest chorobą, a z uwagi na jej zasięg nazywaną chorobą społeczną. Jej specyfika polega na tym, że jest to choroba dwojga ludzi i tylko urodzenie dziecka ją leczy.

Szacuje się, że w Polsce problemy z rozrodem ma 1,2-1,3 mln niepłodnych par. Przyjmuje się też, że za niepłodność w 35 procentach odpowiada kobieta, w tylu samo mężczyzna, w 10 proc. notuje się nieprawidłowości u obu partnerów, a w 20 proc. nie można znaleźć żadnej przyczyny.

Podstawowa zasada leczenia niepłodności, to leczenie efektywne (zakończone narodzinami żywego i zdrowego dziecka), prowadzone w najkrótszym czasie, po najniższych kosztach i najmniej inwazyjne. Przy jajnikowym czynniku niepłodności szansa skutecznej pomocy wynosi 20-80 proc., w jajowodowym 10-70 proc., w szyjkowym i macicznym to przedział od 3 do 25 proc, i wreszcie w czynniku męskim standardowe metody dają bardzo niską skuteczność. Przyjmuje się, że skumulowany indeks skutecznego leczenia nie przekracza 50 proc. Dla pozostałych par nie ma innej szansy, jak tylko techniki rozrodu wspomaganego medycznie (IVF, ICSI, MESA, TESA, OI).

Niepłodność musi być jednak rozpatrywana nie tylko w kategoriach medycznych, ale również socjalnych i etycznych, a także w odniesieniu do każdych uwarunkowań politycznych. Tym bardziej, że metody leczenia za pomocą technik wspomagania rozrodu akceptują wszystkie największe religie (judaizm, islam, buddyzm, kościoły protestanckie i prawosławne), z wyjątkiem Kościoła rzymskokatolickiego. Również Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w art. 16 zakłada:
„Mężczyźni i kobiety bez względu na jakiekolwiek różnice rasy, narodowości lub wyznania mają prawo po osiągnięciu pełnoletności do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny.”
„Rodzina jest naturalną i podstawową komórką społeczeństwa i ma prawo do ochrony ze strony społeczeństwa i Państwa.”

Powszechnie jednak wciąż funkcjonują mity, że państwa nie stać na udział w kosztach leczenia niepłodności, że niepłodność nie jest chorobą, że zbyt dużo pacjentów chce refundacji leczenia. Tymczasem w tak wysokorozwiniętych państwach, jak Niemczy, czy USA, koszty leczenia niepłodności stanowią 0,1-0,3 wszystkich kosztów przeznaczanych na ochronę zdrowia. Równolegle jednak społeczeństwo ponosi konsekwencje finansowe leczenia chorób występujących „na żądanie”: raka i chorób serca u palaczy tytoniu, AIDS u narkomanów, czy chorób wątroby i serca u alkoholików. Dlaczego więc nie refundować kosztów procedur, które dadzą osobom dotkniętym niezamierzoną bezdzietnością szansę przeżycia radości macierzyństwa?

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2018 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?